AFRYKA WIDZIANA Z POBOCZA
Spełniłem swoje zawodowe marzenie: pojechałem pracować we frankofońskiej Afryce, tłumacząc podczas montażu wyposażenia stacji ważenia pojazdów w okolicach Abidżanu – stolicy Wybrzeża Kości Słoniowej dla bielskiej firmy APM PRO. Codzienne dojazdy do pracy, przedzieranie się przez korki tętniącej życiem metropolii i praca przy ruchliwych drogach były świetną okazją do obserwacji podróżujących mieszkańców Czarnego Lądu.
W Afryce mało kogo stać na nową ciężarówkę. Przeważają egzemplarze z europejskiego demobilu, wciąż jeżdżące z logo i w barwach poprzednich właścicieli. Często są przeładowane i „rozjeżdżają” drogi. Aby ukrócić ten proceder, miejscowe władze inwestują w stacje ważenia. Wśród nowszych ciężarówek dominują pojazdy chińskie Sinotruki, których nigdy wcześniej nie widziałem.
Afrykańczycy uwielbiają ozdabiać swoje samochody. Na karoseriach można przeczytać krzepiące hasła religijne, zobaczyć sylwetki znanych piłkarzy i artystów albo herby europejskich klubów piłkarskich. Sztukę tę doprowadzili do perfekcji właściciele pasażerskich mikrobusów, od których roją się ulice Abidżanu.
Na afrykańskich drogach widać również ciężką pracę, wytrwałość i odwagę miejscowej ludności. Poboczem maszerują obładowane sprawunkami kobiety, często z dziećmi na plecach. Na głowie noszą załadowane po brzegi miednice lub wypchane worki, swobodnie się rozglądając. Niektóre przez cały dzień przemieszczają się wśród pełzających w korkach samochodów, sprzedając przenoszone na głowie napoje lub owoce. Młodzi mężczyźni i chłopcy przewożą na ciężarówkach krowy zebu z głębi kontynentu. Siedzą na prętach tworzących konstrukcję dachową naczepy, smagając zwierzęta, by nie zasnęły. Sami śpią na zawieszonych nad długimi rogami zwierząt wyścielonych słomą podestach ze związanych ze sobą pni bambusa albo na zrobionych z rozciętych worków hamakach. Pomimo meczącej kilkudniowej podróży przyjaźnie machają dłońmi albo podnoszą kciuk, z uśmiechem pozując do zdjęć.
Afryka zaskakuje pomysłowością i zuchwałą często zaradnością swoich mieszkańców. Kierowcy odpoczywają podczas długich postojów na hamakach zawieszonych pod wysokim podwoziem swoich ciężarówek. Zabawnym widokiem jest przewożenie opon na motocyklach, a ściślej mówiąc na tułowiu kierowcy, który przypomina maskotkę Michelina i z trudem sięga do kierownicy znad najwyżej położonej opony. Transportem większych opon trudzą się grupy chłopców, przetaczając je po poboczu.
Towarzystwa w pracy dotrzymywały mi mało dyskretne jaszczurki, wygrzewające się na słońcu lub przemykające po trawie i murach. Mieliśmy też niespodziewaną wizytację pary pobliskich kóz, które, nie wzbudzając bynajmniej sensacji, przechadzały się po budowie. Za to moje zdziwienie wzbudziły stada tych zwierząt skubiących trawę na autostradowym pasie zieleni.
Dziękuję za wspólną pracę i przyjazną atmosferę Danielowi i Grzegorzowi z APM PRO oraz serdecznym kolegom z Wybrzeża Kości Słoniowej.